dziewczynie i odwrócił się do Thea. – Właśnie świętujemy w

Razem z Markiem uczyli się w Eton i wspólnie wychodzili na miasto. Bawili się wspaniale, jak przystało na młodych i zamożnych mężczyzn z dobrych domów, chociaż Lysander dysponował jedynie pięciuset funtami rocznego kapitału w spadku po ojcu chrzestnym. Beztrosko spędzali czas to z tancerkami, to w licznych kasynach gry. Lysander miał głowę do gier i jeżeli nie zdawał się na los szczęścia, udawało mu się łatać dziury między wpływami a wydatkami. To mu zresztą odpowiadało, ojciec bowiem, trzeci markiz Storrington, najwidoczniej doszedł do wniosku, że nie ma żadnych zobowiązań wobec drugiego syna - który pozostawał niejako w rezerwie - i zupełnie się nim nie interesował. Obyło się przy tym bez kłótni i awantur. Markiz z przyjem¬nością gościł syna w Candover na święta albo zapraszał go na obiad do White’a podczas nielicznych wizyt w Londynie, lecz zawsze dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie zamierza mu pomagać finansowo.
mnie wysłuchaj.
- Ale możesz je mieć. - Zatoczył ręką dookoła. - Lily nie mieszkała w takich luksusach. Jestem pewien, że ten dom jest wart znacznie więcej niż pół miliona. Dodaj do tego twoje udziały w St. Charles, a okaże się, że masz aż nadto. - Ponownie wsunął ręce do kieszeni, szczerząc zęby w diabelskim uśmiechu. -1 pomyśleć, że ja, nędznie urodzony Victor Santos, zostanę twoim partnerem w interesach, prawda? Jeszcze lepiej, zamieszkam w rezydencji St. Germaine...
ale po południu przyjadę po dzieci. Czy ma pan coś przeciwko
kapelusza Genevieve.
w której zginęli jej rodzice, sąd przyznał Markowi opiekę nad dziewczynką. Była
- Czy powiesz mi, o co chodzi? Dlaczego zmieniłaś zdanie?
Zmrużył oczy. Coś mu się nie podobało w tym smarkaczu. Czuł przez skórę, że coś jest nie tak, choć jego przeczucia nie musiały mieć nic wspólnego z Tiną. Tymczasem teraz najważniejsza była ona.
- Kuzynko, czy twoim zdaniem nie kryje się tu jakiś podstęp? - spytała ostrożnie dziewczyna. O ile dobrze pamiętała, pan Jameson nie był typem człowieka, do którego mogła się zwrócić.
w jednym pokoju ze Scottem i uśmiechać się do nieznajomych.
którzy pogrążeni byli w rozmowie. Camryn miała na
wiedziała.
jak naleŜy prawidłowo trzymać łyŜkę. Był w T-shircie i czarnych spodniach.
go do szafy.


tydzień i trzy dni.

Spojrzała na Erikę i napotkała wzrok Marka.
Pani Marlow czekała już w hallu, by przywitać się z nowo przybyłymi - podobnie jak Timson wyczuwała przyszłą panią domu. Gospodyni poprosiła jedną ze służących, aby zaprowa¬dziła na dół pokojówkę i kamerdynera państwa Baverstocków. Spostrzegła natychmiast, że panna Baverstock należy do osób, które zupełnie lekceważą służbę - z pewnością nie jest hojna, jeśli chodzi o prezenty, prawdopodobnie też będzie bardzo wybredna. Dlatego z drżeniem serca poprowadzi¬ła rodzeństwo po starych dębowych schodach, na których leżał wytarty chodnik. Wkrótce doszli do południowego skrzydła, gdzie razem z Clemency postanowiły umieścić Baverstocków.
Co do oczu nie był w stanie zdecydować, czy są zielone, czy

- Pozory często bywają mylące, mamo. Lizzie jest równie

się z cichej kolacji, koncertu w filharmonii, czasem
oświadczył. – Zwłaszcza, jeśli pomożesz mi wybrać odpowiednią
jak bardzo taka wiadomość była mu potrzebna cztery lata temu!

Ani jej uczuć, ani jej sposobu myślenia. Bicie obu ich serc odbijało się echem od ścian

-A mnie nie wolno zobaczyć ciebie? - Westchnęła i stłumiła
58 JEDNA DLA PIĘCIU
gdy okazało się, że w klasie ekonomicznej jest nadkomplet,